sobota, 25 lutego 2017

JAGIELNIK BANOFFEE (bez pieczenia, bezglutenowy, wegański)


Wiem, że dzisiejszemu tygodniowi przyświecało hasło "PĄCZKI", ale jeśli pomimo tego, że zjedliście ich trochę, chęć na coś słodkiego wciąż daje Wam się we znaki, mam dla Was propozycję.
Jagielnik banoffee bez pieczenia. Zawiera wszystko, co szanująca się słodycz mieć powinna, a przy tym to coś wartościowego i zdrowego. Jest karmelowo-fistaszkowy spód, warstwa z masłem orzechowym i bananem, na to kremowe, delikatne nadzienie kokosowe. Wierzch to oczywiście gorzka czekolada.
Mój jagielnik posłodziłam daktylami i ksylitolem. Przypadł do gustu wszystkim - tym bardziej fit i tradycjonalistom również. Niektórzy wzięli po kawałku do kawy, inni do śniadania (to o mnie!). Przepis z pewnością do powtórzenia w innej wersji smakowej!


wtorek, 1 listopada 2016

SMOOTHIE DYNIOWE


Bardzo kremowy, ślicznie pomarańczowy, korzenny.  Jeśli posypiecie go dodatkowo granolą lub płatkami owsianymi, świetnie sprawdzi się w roli śniadania.

niedziela, 30 października 2016

DROŻDŻOWE ŚLIMACZKI Z DYNI


 Kocham dynię. Aktualnie jem ją niemal codziennie. Kroję ją na mniejsze kawałki, wyciągam pestki i piekę w 180 stopniach, aż będzie miękka a boki trochę się przypieką. Dodaję ją do porannej granoli, mieszam z kaszą, wrzucam do sałatki, miksuję na puree. Najlepsze do przyrządzenia puree będą odmiany bardzo pomarańczowe i mięsiste, np. dynia piżmowa czy red curie.
 Korzenne klimaty tez są mi bliskie, dlatego mam wielką słabość do tego wypieku. Miękkie drożdżowe ślimaczki z dyni wypełnione nie tylko cynamonem czy gotową przyprawą  korzenną z paczki, ale przyprawą korzenną przyrządzoną przez Was. Wszystko oblepione najlepszym na świecie nadzieniem. Jedząc je poczujecie świąteczny klimat, serio. I uważajcie, odlepiane kolejnych bułek od całej reszty bardzo wciąga i nie da rady zatrzymać się na jednej!

niedziela, 16 października 2016

ZUPA Z PIECZONEGO BROKUŁU, BIAŁEJ FASOLI I KOPERKU



Obiecuję Wam, że po spróbowaniu pieczonego brokułu na ten gotowany czy smażony będziecie patrzeć mniej łaskawszym okiem. Dlaczego? Obróbka termiczna w wysokiej temperaturze w piekarniku daje temu ładnemu, acz mało wyrazistemu warzywu orzechowy, głębszy, zupełnie inny aromat.  
Pieczony brokuł jest zdecydowanie jedną z lepszych rzeczy, jakie przywiozłam ze sobą z Norwegii. W restauracji hotelu, w którym pracowałam w wakacje często był głównym składnikiem przystawki. Dodatkowo cała załoga regularnie piekła go sobie na obiad. Po powrocie do domu upiekłam brokuł swojej rodzinie i tak, piekłam go już codziennie, przez cały wrzesień, nie mogąc nasycić brokułowego apetytu wszystkich domowników.
Dziś proponuję Wam zupę z dodatkiem tego boskiego warzywa. Sycącą, aromatyczną, jesienną. I uważajcie - pieczony brokuł naprawdę uzależnia!