O mnie


Nazywam się Joanna Genderka, mam 22 lata, pochodzę ze Śremu, urokliwego miasta pod Poznaniem. Obecnie mieszkam w stolicy Wielkopolski, gdzie studiuję stomatologię na Uniwersytecie Medycznym.
Od zawsze jestem ciekawa nowych smaków, czego naturalnym następstwem stała się moja pasja gotowania.  Babcia pokazała, jak smażyć karmelki, mama nauczyła podstaw tradycyjnej, acz zdrowej kuchni i zasad używania ziół, tata, podobnie jak mój dziadek, ma własną wędzarnię i dzięki niemu zapoznałam się z procesem tworzenia mięsnych delikatesów. W swojej kuchni staram się kierować  zasadami slowfoodu, używam lokalnych, mało przetworzonych produktów jak najlepszej jakości i razem z moją rodziną i przyjaciółmi próbuję codziennie, nie tylko od święta, celebrować jedzenie. Jestem stanowczo przeciwna spożywaniu posiłków w pośpiechu, przed telewizorem - ma być to przyjemność smakowania i chwila odpoczynku spędzona z najbliższymi. Jedząc, pragnę używać wszystkich zmysłów, danie to nie tylko feeria smaków, ale również kolorów i zapachów.
Obok gotowania w moim życiu bardzo ważna jest aktywność fizyczna. Endorfin, jakie odczuwam po ciężkim treningu, nie da się zastąpić niczym innym. Z natury jestem osobą bardzo ambitną, a sport codziennie daje mi możliwość osiągania kolejnych celów.  Przez wiele lat trenowałam pływanie (nadal odwiedzam basen kilka razy w tygodniu), w sezonie letnim żegluję, a na co dzień uprawiam fitness. Uważam, że najwłaściwszym środkiem lokomocji w mieście i okolicach jest rower, dlatego od kwietnia do października śremskie ulice przemierzam moją starą damką- Europą. Jako estetka lubię otaczać się rzeczami oryginalnymi, stylowymi, oldschoolowymi, najlepiej jeszcze kolorowymi, po prostu z duszą. Jak każdy ciekawy człowiek, interesuję się również szeroko pojętą sztuką: muzyką, filmem, literaturą.
Oprócz słodkiego smaku jestem uzależniona jeszcze od jednej rzeczy - podróży. Ciągnie mnie w świat. Zwiedzanie, poznawanie nowych ludzi, obcych kuchni jest tym, co kocham. Jedynie poprzez wojaże i obejrzenie wszystkiego na własne oczy można spróbować pojąć świat i nabrać nieco dystansu do codzienności. 
W moim domu zawsze jest gwarno (mam trójkę rodzeństwa, blond księcia - biszkoptowego labradora Platona oraz 100% słodyczy w przebraniu kotka - Łatkę). Uwielbiam, gdy dodatkowo wypełnia się zgłodniałymi gośćmi, a ja mogę ich nakarmić. To moja nietuzinkowa rodzina umożliwia mi rozwijanie pasji, jest dla mnie stabilnym fundamentem do budowania moich marzeń. Pomaga w prowadzeniu bloga- degustuje moje potrawy, ocenia zdjęcia i redaguje teksty. Domowe Frykasy nie istniałyby również bez mojej przyjaciółki, Kamili. To ona, posiadając połączenie przydatnych zdolności technicznych ze zmysłem artystycznym, tworzy szatę graficzną bloga, uzupełniając moje minusowe zdolności informatyczne.
Bardzo dziękuję za odwiedzenie Domowych Frykasów, miłego pichcenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz